sobota, 19 maja 2012

Koncert w Łodzi 17.05.2012

Decyzja o wyjeździe na koncert do Łodzi zapadła jakieś dwa tygodnie przed koncertem, miałyśmy pojechać z koleżanką (B. Mistrzynią Kierownicy), razem we dwie. Jednak dwa dni przed terminem koncertu sprawa się skomplikowała  i okazało się, że koleżanka nie może pojechać. Dla mnie był to czas bicia się z myślami: jechać czy nie jechać?  Oczywiście jak zwykle miałam dobre chęci, ale perspektywa samodzielnej jazdy samochodem, skutecznie osłabiała mój zapał (niestety sprawność mojej nogi jeszcze pozostawia sporo do życzenia). I niespodziewanie dla mnie samej w podjęciu decyzji pomogła mi (niczego nieświadoma) koleżanka z FB. Monika zadeklarowała, że wyciera się na dwa koncerty  jednego dnia: Krzyśka Kiljańskiego w Tarnowie i Mietka Szcześniaka w Jarocinie.  Pomyślałam, że skoro Monia może, to ja też!!! Odczuwałam taką wewnętrzną potrzebę udowodnienia samej sobie, że mogę spełniać swoje marzenia (nawet jeśli to nie jest łatwe i wygodne), ale jestem SAMODZIELNA i  nie muszę być od nikogo zależna. Po prostu chcieć to móc!!! Pojechałam :-)
Właściwie niewiele przed koncertem natchnęło mnie, że mogę zapytać moją kuzynkę, która mieszka w Łodzi, czy by nie chciała pójść ze mną. Okazało się że Ewelina lubi Mietka i chętnie pójdzie! :-). Droga była dość spokojna, ale niestety cały Sochaczew zakorkowany, więc trochę się spóźniłam na początek, ale Ewelina już na mnie czekała.
Cały koncert miał miejsce w Pałacu Poznańskich, w przecudnym, pałacowym wnętrzu, gdzie głos Mietka brzmiał ze zdwojoną siłą. Zaczęło się od piosenki Nierealny – osiągalny, która od niedawna, ma dla mnie jakieś magiczne znaczeni. Po prostu wiem (doświadczyłam tego), że to co wydaje się nierealne – bywa osiągalne, jeśli się bardzo tego chce i do tego dąży !!! A czasem przychodzi zupełnie niespodzianie:-)
Były też inne piosenki, które bardzo lubię: Spoza nas, Przyszli o zmroku, Twoja Miłość oraz kilka tych z najnowszej płyty: Dreamer in you, Save the best for last, Never be tu same. Była tez moja ukochana piosenka Czekaj na wiatr, tyle że z powodu braku Agnieszki w chórku brzmiała jakoś tak: dziwnie:-) Została „przerobiona” przez Mietka i w chórkach było słychać jego głos, ale ja jednak jestem zdecydowaną zwolenniczką pierwotnej wersji z żeńskim głosem, bo jest po prostu cudna! Między kolejnymi piosenkami były oczywiście Mieciafory o życiu i o tym, co w nim ważne, co w efekcie tworzyło ciepły klimat tego koncertu. Publiczność też się wykazała, ponieważ tak mocno (i na stojący) biła brawo, że były dwa bisy (co się raczej rzadko zdarza). Na deser wiec dostaliśmy piosenkę z filmu Dzwonnik z Notce Dame _ Kiedyś, gdy zmądrzejemy i Naiwych (ponieważ koncert był organizowany przez fundację, na rzecz osób niepełnosprawnych). A po koncercie fundacja ta zorganizowała bankiet, na którym Mietek podpisywał płyty. Była, więc okazja do spotkania i rozmowy. Odbyło się ono w innym pałacowym wnętrzu, w którym  była  wystawa z Rosji - przepięknych rzeczy wykonanych z bursztynu.

Jako przedstawicielka grupy fanów MSz wręczyłam Mieciowy prezent od nas wszystkich, w postaci zdjęcia  z pamiętnej kolacji, a także SUPERMIKROFON  dla najlepszego wokalisty! (zrobiony techniką quillingu ). Oczywiście ucieszył się, zlokalizował nas wszystkich na zdjęciu,  wyjaśniliśmy jedną wątpliwość i wygląda na to, że nas wszystkich pamięta.



Wieczór i część nocy przegadałam z Eweliną i jej mężem i rano wróciłam do domu. Dwie i pół godziny samochodem, z Mieciową  muzyczką w tle i radością zrealizowanego marzenia w sercu:-) Warto marzyć i warto realizować swe marzenia, warto robić to co sprawia nam przyjemność!