wtorek, 10 kwietnia 2012

Zwykły upadek na nartach…
zerwane wiązadła w kolanie…
 3 tygodnie z nogą w gipsie…
 3 tygodnie z nogą w stabilizatorze…
Powolne i bolesne zginanie kolana….
Rehabilitacja
Chodzenie o kulach..
Jeszcze niedawno wydawało mi się, że 1 dzień spędzony z książką w ręku to rarytas na który, nie mogę sobie pozwolić, bo zawalę coś innego. Wszędzie biegiem, prędko, jeszcze to, tamto, na dziś do załatwienia, sprawy nie cierpiące zwłoki, bardzo ważne, zarywane noce bo przecież trzeba zdążyć ….
A potem….
7 tygodni w domu….
Czas stanął w miejscu…cicho, pusto
Najprostsze czynności takie jak założenie skarpetek czy przeniesienie kubka gorącej herbaty – poza zasięgiem możliwości.
I kiedy zaczęłam mieć już tego serdecznie dość, buntować się przeciw światu i mojej chorobie, kiedy zaczęły wkurzać mnie drobiazgi i moja bezsilność - dostałam od przyjaciółki książkę Katarzyny Rosickiej- Jaczyńskiej „Ołówek”.
Przeczytałam jednym tchem i znów, drugi raz, tym razem z ołówkiem w ręku, żeby zaznaczyć i podkreślić, te fragmenty w tekście, do których chcę wrócić.
To jest książka, którą każdy powinien przeczytać, aby lepiej żyć i bardziej doceniać, to, co się posiada. Nie jest to żaden poradnik, ale autentyczny dziennik kobiety, która z życia w bardzo szybkim tempie, zmuszona została przez chorobę, do wyhamowania. Jej wola walki, wrażliwość, wiara i optymizm mimo ogromu cierpienia i bólu (nie tylko fizycznego) są godne podziwu i można wiele się od niej nauczyć.
Ta książka ma na mnie działanie terapeutyczne: pozwoliła mi bardziej cieszyć się z małych rzeczy i doceniać, to co mam. A przecież mam tak wiele!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz