wtorek, 31 lipca 2012

Książka, którą warto przeczytać


Poszłam do księgarni, aby kupić sobie coś wakacyjnego do poczytania . Miało być coś miłego i lekkiego, ale weszła mi w oczy książka, która po prostu musiałam kupić: „Damy radę mamo!” Magdaleny Szelągowskiej. Już sam tytuł był bliski moim ostatnim doświadczeniom, ale jak się okazało, nie tylko tytuł.  Przeczytałam ją jednym tchem: wzruszyłam się, popłakałam, poruszyła mnie bardzo. Czytałam w niej swoje myśli, odnajdywałam swoje odczucia i emocje.
Poniżej moja recenzja tej książki: http://merlin.pl/Damy-rade-mamo_Magdalena-Szelagowska/browse/product/1,977125.html
Książka Magdaleny Szelągowskiej „Damy radę Mamo!” nie należy do łatwych, jest za to piękna i wyjątkowa. To prawdziwa historia o ostatnich 9 miesiącach życia jej mamy i drodze, jaką razem przebyły. Wraz z Magdaleną przechodzimy od  pierwszego szoku diagnozy (zaawansowany rak piersi), przez kolejne etapy choroby. Od  buntu i zaprzeczenia, przez walkę i szkołę pozytywnego myślenia, aż do wewnętrznej zgody na odejście ukochanej osoby. To opowieść o miłości matki i córki, poddanej najtrudniejszej z prób.
Jest to lektura obowiązkowa dla tych, którzy w swoim najbliższym otoczeniu mają osobę zmagającą się z ciężką chorobą. Uczy przyjmowania z pokorą i miłością tego, co może przyjść. Bez owijania w bawełnę,  bez patosu i uniesień, czasem szczerze aż do bólu, a jednak  optymistycznie w swoim przesłaniu. W niezwykły sposób przygotowuje do tego, co w życiu człowieka najtrudniejsze: towarzyszenia bliskiej osobie w przejściu  na drugą stronę …TĘCZY.  Po przeczytaniu tej książki widać więcej: łatwiej zobaczyć sens życia i przemijania, zdobyć się na bezinteresowny uczynek, znaleźć czas dla innych, wykrzesać z siebie dobro, zrobić krok ku przebaczeniu, cieszyć się drobnymi rzeczami i docenić to, co się ma.  

sobota, 19 maja 2012

Koncert w Łodzi 17.05.2012

Decyzja o wyjeździe na koncert do Łodzi zapadła jakieś dwa tygodnie przed koncertem, miałyśmy pojechać z koleżanką (B. Mistrzynią Kierownicy), razem we dwie. Jednak dwa dni przed terminem koncertu sprawa się skomplikowała  i okazało się, że koleżanka nie może pojechać. Dla mnie był to czas bicia się z myślami: jechać czy nie jechać?  Oczywiście jak zwykle miałam dobre chęci, ale perspektywa samodzielnej jazdy samochodem, skutecznie osłabiała mój zapał (niestety sprawność mojej nogi jeszcze pozostawia sporo do życzenia). I niespodziewanie dla mnie samej w podjęciu decyzji pomogła mi (niczego nieświadoma) koleżanka z FB. Monika zadeklarowała, że wyciera się na dwa koncerty  jednego dnia: Krzyśka Kiljańskiego w Tarnowie i Mietka Szcześniaka w Jarocinie.  Pomyślałam, że skoro Monia może, to ja też!!! Odczuwałam taką wewnętrzną potrzebę udowodnienia samej sobie, że mogę spełniać swoje marzenia (nawet jeśli to nie jest łatwe i wygodne), ale jestem SAMODZIELNA i  nie muszę być od nikogo zależna. Po prostu chcieć to móc!!! Pojechałam :-)
Właściwie niewiele przed koncertem natchnęło mnie, że mogę zapytać moją kuzynkę, która mieszka w Łodzi, czy by nie chciała pójść ze mną. Okazało się że Ewelina lubi Mietka i chętnie pójdzie! :-). Droga była dość spokojna, ale niestety cały Sochaczew zakorkowany, więc trochę się spóźniłam na początek, ale Ewelina już na mnie czekała.
Cały koncert miał miejsce w Pałacu Poznańskich, w przecudnym, pałacowym wnętrzu, gdzie głos Mietka brzmiał ze zdwojoną siłą. Zaczęło się od piosenki Nierealny – osiągalny, która od niedawna, ma dla mnie jakieś magiczne znaczeni. Po prostu wiem (doświadczyłam tego), że to co wydaje się nierealne – bywa osiągalne, jeśli się bardzo tego chce i do tego dąży !!! A czasem przychodzi zupełnie niespodzianie:-)
Były też inne piosenki, które bardzo lubię: Spoza nas, Przyszli o zmroku, Twoja Miłość oraz kilka tych z najnowszej płyty: Dreamer in you, Save the best for last, Never be tu same. Była tez moja ukochana piosenka Czekaj na wiatr, tyle że z powodu braku Agnieszki w chórku brzmiała jakoś tak: dziwnie:-) Została „przerobiona” przez Mietka i w chórkach było słychać jego głos, ale ja jednak jestem zdecydowaną zwolenniczką pierwotnej wersji z żeńskim głosem, bo jest po prostu cudna! Między kolejnymi piosenkami były oczywiście Mieciafory o życiu i o tym, co w nim ważne, co w efekcie tworzyło ciepły klimat tego koncertu. Publiczność też się wykazała, ponieważ tak mocno (i na stojący) biła brawo, że były dwa bisy (co się raczej rzadko zdarza). Na deser wiec dostaliśmy piosenkę z filmu Dzwonnik z Notce Dame _ Kiedyś, gdy zmądrzejemy i Naiwych (ponieważ koncert był organizowany przez fundację, na rzecz osób niepełnosprawnych). A po koncercie fundacja ta zorganizowała bankiet, na którym Mietek podpisywał płyty. Była, więc okazja do spotkania i rozmowy. Odbyło się ono w innym pałacowym wnętrzu, w którym  była  wystawa z Rosji - przepięknych rzeczy wykonanych z bursztynu.

Jako przedstawicielka grupy fanów MSz wręczyłam Mieciowy prezent od nas wszystkich, w postaci zdjęcia  z pamiętnej kolacji, a także SUPERMIKROFON  dla najlepszego wokalisty! (zrobiony techniką quillingu ). Oczywiście ucieszył się, zlokalizował nas wszystkich na zdjęciu,  wyjaśniliśmy jedną wątpliwość i wygląda na to, że nas wszystkich pamięta.



Wieczór i część nocy przegadałam z Eweliną i jej mężem i rano wróciłam do domu. Dwie i pół godziny samochodem, z Mieciową  muzyczką w tle i radością zrealizowanego marzenia w sercu:-) Warto marzyć i warto realizować swe marzenia, warto robić to co sprawia nam przyjemność!

 

poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Szcześniak, Strug i Leśmian

Na sobotnim koncercie Mietka Szcześniaka usłyszałam piosenkę, którą wykonywał razem  Adamem Strugiem, do słów Bolesława Leśmiana. Właściwie to wykonywał ją bardziej Adam Strug, a Mietek mu towarzyszył w refrenie:-) Fantastyczny tekst w połączeniu ze świetnym wykonaniem. W efekcie, słuchając tej piosenki miałam ciary na plecach. Zapamiętałam kilka zwrotów  i po prostu MUSIAŁAM odnaleźć do niej tekst, to był taki wewnętrzny imperatyw kategoryczny :-) Przy okazji okazało się, że w wierszach Leśmiana jest sporo erotyków i są rzeczywiście fenomenalne. Teraz zaczytuję się w Leśmianie i odkrywam go na nowo.  A oto tekst wspomnianej piosenki, który mnie powaliła:
Tam na rzece jest na pewno łódź,
Trzeba tylko fale wiosłem pruć.

I na pewno jest za rzeką – dal,
Trzeba tylko wytężyć swój żal.

Patrzysz na mnie – oniemiała snem
Nic nie mówisz, ale wszystko wiem!

Wiem ja, kiedy poruszyć, jak mgłą,
Ciałem twoim, żeby ku mnie szło...

Wiem, jak spojrzeć – co szepnąć... I znów
Dłoń do piersi przytulić bez słów...

Chętna ciału – suknia twoja lgnie
Do tych bioder, co kochają mnie.

Wiem ja wszystko! Ale czemu łkam –
Tego nie wiem, nie pojmuję sam!...

niedziela, 29 kwietnia 2012

Koncert i kolacja w świetnym towarzystwie :-)

Są takie dni, które pozostają w naszej pamięci na zawsze i dla mnie, wczorajszy dzień  był właśnie taki szczególny i  wyjątkowy. Po pierwsze, dlatego, że po raz pierwszy miałam okazję spotkać się z ludźmi, których znam z FB i wspólnie tworzymy grupę fanów Mietka Szcześniaka. Niesamowite jest to, jak bardzo muzyka może łączyć ludzi o podobnej wrażliwości! Fenomenalne i dla mnie to zupełnie odkrywcze.
Spotkaliśmy się przed koncertem i właściwie od razu, czuliśmy się jak starzy znajomi i grono dobrych przyjaciół. Potem fantastyczny koncert Mietka z moimi ukochanymi piosenkami „Czekaj na wiatr” „O niebo lepiej” „Spoza nas”, ale były też takie, których dawno nie słyszałam, a wywołują u mnie ciary: „Przyszli o zmroku”. „Kiedyś, gdy zmądrzejemy”. Wisienką na torcie były dwie piosenki, zupełnie nowe, zaśpiewane ze śpiewakiem i  akordeonistą Adamem Strugiem. Jedna z nich to liryk miłosny do wiersza Leśmiana, po prostu genialny tekst, świetna muzyka i fantastyczne  wykonanie. Chciałabym mieć ją na płycie J
Oczywiście jak na każdym koncercie Mietka, była wspaniała atmosfera, bisy i duża dawka pozytywnej energii, … ale to, co się zdarzyło potem ….. to dopiero był ODJAZD :-)
Całą paczką poszliśmy na kolację z Mietkiem i to był cudowny wieczór. Przez 3 godziny gadaliśmy, jakbyśmy się znali od zawsze: był śmiech, opowieści, „burza mózgów” i głośne śpiewanie (konkurencyjnej grupy :-)  Mietek dostał w prezencie album z naszymi listami – każdy napisał o swoim spotkaniu  z jego muzyką i o tym, dlaczego jest ona dla nas taka ważna. Album był przepięknie oskrapowany przez Julitkę i wyglądał jak małe dzieło sztuki. W dodatku Mietek czytał każdy z tych listów na głos, a wszystkie razem stworzyły niesamowity witraż ludzkich losów, przeplatany  jego piosenkami. To było piękne i takie … metafizyczne.


A potem,  zrobiłam coś, co mój 12-letni syn, uznał za przejaw braku odpowiedzialności :-D mianowicie  zaprosiłam 2 koleżanki z grupy MSz na nocleg u mnie. Dziewczyny okazały się fantastyczne, oczywiście jak już dotarłyśmy o północy do domu, to i tak nie poszłyśmy spać, tylko przegadałyśmy do 3.30. To były NOCNE POLEK ROZMOWY: o życiu, miłości, dzieciach i muzyce. Dziewczyny wniosły do mojego domu i serca dużo pozytywnej energii i to było fantastyczne zakończenia dnia. I chociaż było to pierwsze nasze wspólne spotkanie w takim gronie i w takiej formie, to z pewnością nie ostatnie J

wtorek, 10 kwietnia 2012

Zwykły upadek na nartach…
zerwane wiązadła w kolanie…
 3 tygodnie z nogą w gipsie…
 3 tygodnie z nogą w stabilizatorze…
Powolne i bolesne zginanie kolana….
Rehabilitacja
Chodzenie o kulach..
Jeszcze niedawno wydawało mi się, że 1 dzień spędzony z książką w ręku to rarytas na który, nie mogę sobie pozwolić, bo zawalę coś innego. Wszędzie biegiem, prędko, jeszcze to, tamto, na dziś do załatwienia, sprawy nie cierpiące zwłoki, bardzo ważne, zarywane noce bo przecież trzeba zdążyć ….
A potem….
7 tygodni w domu….
Czas stanął w miejscu…cicho, pusto
Najprostsze czynności takie jak założenie skarpetek czy przeniesienie kubka gorącej herbaty – poza zasięgiem możliwości.
I kiedy zaczęłam mieć już tego serdecznie dość, buntować się przeciw światu i mojej chorobie, kiedy zaczęły wkurzać mnie drobiazgi i moja bezsilność - dostałam od przyjaciółki książkę Katarzyny Rosickiej- Jaczyńskiej „Ołówek”.
Przeczytałam jednym tchem i znów, drugi raz, tym razem z ołówkiem w ręku, żeby zaznaczyć i podkreślić, te fragmenty w tekście, do których chcę wrócić.
To jest książka, którą każdy powinien przeczytać, aby lepiej żyć i bardziej doceniać, to, co się posiada. Nie jest to żaden poradnik, ale autentyczny dziennik kobiety, która z życia w bardzo szybkim tempie, zmuszona została przez chorobę, do wyhamowania. Jej wola walki, wrażliwość, wiara i optymizm mimo ogromu cierpienia i bólu (nie tylko fizycznego) są godne podziwu i można wiele się od niej nauczyć.
Ta książka ma na mnie działanie terapeutyczne: pozwoliła mi bardziej cieszyć się z małych rzeczy i doceniać, to co mam. A przecież mam tak wiele!!!

środa, 7 marca 2012

Lora Szafran w Podkowie Leśnej


Dobrze jest mieć przyjaciół :-) Niby każdy wie, ale fajnie jest, jak się tego doświadcza, a ja mam teraz sporo okazji do tego. Siedzę w domu z nogą w gipsie, więc moje możliwości poruszania się są mocno ograniczone, ale nie znaczy, że nie ma ich wcale - a szczególnie. jeśli z pomocą przychodzi grono bliskich znajomych. Właśnie im zawdzięczam mój udział w koncercie Lory Szafran w Podkowie Leśnej. Samochodzik podjechał pod dom i w miłej eskorcie zostałam zabrana na wspaniały koncert.
Bardzo lubię Lorę Szafran, głownie znam ją z piosenek śpiewanych z Mietkiem Szcześniakiem i z ich wspólnego koncertu w warszawskiej Stodole, a teraz miałam okazję poznać bardziej jej repertuar. Ostatnio też zachwyciłam się koncertem Lory w radiowej Trójce, kiedy to wokalistka śpiewała piosenki ze swojej najnowszej płyty "Sekrety życia według Leonarda Cohena",
W Podkowie Leśnej nie było co prawda piosenek z tej ostatniej płyty, były za to piosenki z tekstami  Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Cały koncert bardzo mi się podobał: mała i kameralna sala, świetna atmosfera, wspólne śpiewanie i duże poczucie humoru wokalistki. Ale najbardziej urzekł mnie jej głos – fantastyczny!

piątek, 24 lutego 2012

Zmiana planów...



Wyjechałam na kilka dni z Rodziną w góry , aby odwiedzić nasz ukochany stok w Tyliczu. Zaczęło się fajnie: miła niedziela, dobra pogoda, świetne warunki narciarskie, potem ….. zderzenie na stoku i zwiedzanie Krynicy Górskiej w poszukiwaniu szpitala z oddziałem chirurgii urazowo – ortopedycznej. Zakończyło się prześwietleniem i prezentem w postaci świeżutkiego gipsu….. na 6 tygodni:-(
Tak sobie myślę, że jak coś nam jest zabrane np. możliwość poruszania się, to coś innego jest nam dane. Jeszcze nie wiem, co to będzie konkretnie, na pewno dostałam to, czego ciągle miałam za mało: czas dla siebie. I mam nadzieję, dobrze go wykorzystam. Na razie działa na mnie bardzo kojąco piosenka Mietka Sz. „Spoza nas” i wiem na pewno, że „ to co nas spotyka, przychodzi spoza nas”…..

niedziela, 12 lutego 2012

Koncert Edyty Gepppert

Byłam dziś na koncercie Edyty Geppert, którą bardzo lubię. No może nie aż tak bardzo, jak Mietka Szcześniaka, ale zawsze należała do moich ulubionych wykonawców. Kilka lat temu byłam na jej koncercie i wyszłam poruszona. Miałam nadzieję, że i tym razem też tak będzie.
Podziwiam Panią Edytę za jej siłę głosu, za barwę, za to jak fantastycznie nim operuje. Jedna z moich ulubionych to rozmowa córki z matką, która jest po prostu genialna!


Tym razem było sporo nowych piosenek, ale znaczna część z nich miała raczej groteskowo – kabaretowy charakter. Zaśpiewane pięknie i z przekąsem, podparte talentem aktorskim, ale nie powalające. Były oczywiście i takie, które poruszały głębsze tematy i wzruszały, ale było ich znacznie mniej. Moje ukochane piosenki to Róża, Kocham cię życie i oczywiście Modlitwa. To, co mnie urzekło podczas koncertu to połączenie fortepianu i trąbki, które fantastycznie komponowało się w nowych aranżacjach. Po koncercie zakupiłam jej nową płytę o znaczącym tytule „Nic nie muszę” i właśnie ją przesłuchuję. Koncert mi się podobał i pewnie chętnie poszłabym jeszcze raz, ale zastanawiałam się, co takiego jest na koncertach Mietka, a czego zabrakło mi tutaj i chociaż trudno to dokładnie nazwać, to myślę, że chodzi o poruszenie DUSZY, o dotknięcie tych najczulszych strun w człowieku, o takie wewnętrzne wibracje, które powodują, że człowiek jest szczęśliwy.

niedziela, 5 lutego 2012

Smutno mi :-(

Im większa radość oczekiwania, tym większy smutek i rozczarowanie. Jeszcze wczoraj moja intuicja podpowiadała mi, że coś może spowodować, że nie dojadę na ten koncert, ale upewniłam się, że wszystko jest ok.  Jak się dziś okazało, nie wszystko da się przewidzieć. Jest mi strasznie przykro i czuję się bardzo rozczarowana, tym bardziej, że przyczyna była zupełnie ode mnie niezależna.  Musiałam zostać w domu i już. Przykro….straaaaaasznie przykro, ale trzeba wyciągnąć wnioski i iść dalej.  A może powinnam się cieszyć, że mój „szósty zmysł” jednak działa :-) 

sobota, 4 lutego 2012

Przed koncertem w Białymstoku

Niesamowite jest to, jak samo oczekiwanie na koncert może być przyjemne i wywoływać radość:-) Już jutro jadę z dziewczynami do Białegostoku (czyli na biegun północny:-). Z jednej strony uważam , że to szaleństwo w taką pogodę wychodzić z domu i jechać tam gdzie jeszcze zimniej, a z drugiej, wiem że to będzie prawdziwa uczta duchowa. Już sama droga w tak miłym towarzystwie jest bardzo sympatyczna, a  cóż dopiero koncert!!!
Dziś chodziłam od rana optymistycznie nastawiona do świata, ale gdzieś tam w środku czułam jakiś niepokój, że coś się może nie udać i wyjazd nie dojdzie do skutku. Na szczęście wszystko potwierdziłam: dziewczyny się nie rozmyśliły, samochód nie zastrajkował mimo mrozu, bilety na nas czekają. Jest OK. I niech tak zostanie - jutro jedziemy!

czwartek, 19 stycznia 2012

List do Ciebie

Napisałam dziś pewien list. Jeszcze nie wiem czy go kiedyś wyślę, na razie był bardziej potrzebny mi samej, żeby coś nazwać, uporządkować, zrozumieć. Bo nie zawsze jest tak, że list jest dla adresata, czasem większy pożytek ma z niego ten, który go pisze. Tak chyba jest w tym przypadku ;-)
Czasem jest tak, że chcę coś nazwać lub opisać na swój własny użytek, szukam słów i sensu pewnych wydarzeń, a zaraz potem odkrywam kolejną piosenkę Mietka ( a już naiwnie  myślałam, że znam prawie wszystkie :-) , która dokładnie trafia w sedno sprawy, a w dodatku ma piękny tekst i muzykę i zaśpiewana jest  tym fantastycznym głosem:-)))
 I właśnie dziś dostałam taki list :-). Znalazłam piękną piosenkę „List do Ciebie” Mietka Sz. i Grażyny Łobaszewskiej z przepięknym tekstem, który w przedziwny sposób pasuje do mojego  listu:-) Już sam tekst jest wzruszający, a w połączeniu z muzyką i świetnymi głosami - dotyka serca i duszy. Ta piosenka mnie po prostu powaliła :-)

W duszy mej tyle listów jeszcze śpiewa.
Jeszcze tyle pieśni gra.
Potrzebuję Cię, Boże, tak jak chleba
Powszedniego krzyża znak,
By zgodnością móc spojrzeć sobie w twarz.
Ochroń mnie.
Ochroń mnie.
Panie...

Gdy miłości jest jakby mniej. Tak się boję, że zgubię się.
Przed zwątpieniem ochroń mnie. Proszę.
Gdy miłości jest jakby mniej. Boję się.
Gdy miłości jest jakby mniej wokół nas.
Tak się boję, że zgubię się w ten zgubny czas.
Daj mi siłę i ochroń mnie. Boże mój.
Przed zwątpieniem ochroń mnie. Boże mój.
Ochroń mnie.

środa, 18 stycznia 2012

Ogrody

Po fantastycznym koncercie w Kielcach, a przed koncertem w Białymstoku ;-)
 Bilety już zamówione, więc teraz pozostaje radość oczekiwania, to też fajne odczucie.


Na spotkaniu po koncercie pytałam o piosenkę, którą się zachwyciłam jakiś czas temu „Kochać, ufać, przebaczać” i okazało się, że jest na płycie zespołu Siódma trąba pt. "Droga do Ciebie" z 1999r. Oczywiście już ją sobie zamówiłam, a przy okazji znalazłam w księgarni katolickiej jeszcze jedną płytę, na której śpiewał Mietek „Hej, Jezu” i z niej pochodzi piosenka, która znałam już wcześniej, ale w tym wykonaniu brzmi fantastycznie. Są to Ogrody, posłuchajcie bo warto :-)

niedziela, 15 stycznia 2012

Po koncercie w Kielcach.

Właśnie wróciłam z Mietkowego koncertu w Kielcach, oczywiście nie byłam sama (3 kobiety i Młody Człowiek _lat 9) Jestem cała, zdrowa i przeszczęśliwa!!!!
Było CUDOWNIE! Po prostu CUUUUDOOOWNIE!
Wyjechałyśmy ze sporym zapasem czasu, ponieważ bilety zamawiałam u organizatora koncertu, telefonicznie z opcją odbioru na miejscu. Jak się okazało, to był strzał w dziesiątkę, ponieważ dostałyśmy bilety w czwartym rzędzie i w dodatku na samym środku, czyli centralnie naprzeciwko wokalisty:-) . Koncert rozpoczął się lokalnym blokiem reklamowym, co wprowadziło nas już w dobry nastrój, a pierwszy utwór był wielką improwizacją muzyków i wokalnych możliwości Mietka, czyli powitał nas w swoim języku. Początek był fajny a potem było  jeszcze lepiej! Dużo dobrej muzyki, świetnie dobrany repertuar z przewagą polskich piosenek z poprzednich płyt, więc mogę śmiało powiedzieć, że sobie pośpiewałam z Mietkiem :-). Cudne pogawędki między piosenkami, świetny klimat, dużo dobrej energii, no i ten głos: FANTASTYCZNY!!! Było też kilka piosenek z płyty Signs, ale były one jakby dodatkiem do całej opowieści, a opowieść była polskojęzyczna:-)W repertuarze pojawiło się kilka moich ukochanych piosenek: „Spoza nas” "O niebo lepiej", „Mamma” , „Za-czekam”„Czekaj na wiatr” (tu zabrakło mi obecności Agnieszki G, bo ona wykonuje partie kobiece fantastycznie!) Ostatnią bonusową piosenką była  „Twoja miłość” która była zaśpiewana z taką wielką MOCĄ, że zmieniła się w modlitwę i błogosławieństwo, ta MIŁOŚĆ po prostu rozlała się na wszystkich obecnych. W każdym razie wypełniła moje serce!
Po koncercie Mietek podpisywał płyty, a dla nas była to kolejna okazja do spotkania i rozmowy. Na Nowy Rok przygotowałyśmy dla Mietka prezent  w postaci kalendarza ze zdjęciami z Jego koncertów - na jednym z nich jest nasze zdjęcie- czyli fanki szalejące podczas koncertu:-)))). Ten kalendarz był pretekstem do zakreślenia daty spotkania fanklubu  i chociaż nie udało się jej skonkretyzować, to jesteśmy na dobrej drodze:-))))
Jest szansa, że za 3 tygodnie pojedziemy na kolejny koncert…….do Białegostoku!

sobota, 14 stycznia 2012

Noworoczny prezent


Z okazji Nowego Roku zrobiłam sobie prezent: zamówiłam płytę „New life m” pt. Twoja miłość,  na której śpiewa Mietek. I tu miłe zaskoczenie, bo CAŁA płyta jest w Jego wykonaniu! Zaczęłam słuchać jej w drodze w samochodzie i doszłam do utworu 6 „We mnie i w tobie” i właściwie na tym utworze zakończyłam to pierwsze przesłuchanie, bo słuchałam go na okrągło. Po prostu od razu ten utwór zagościł w moim sercu i głowie, wiec teraz chodzę i podśpiewuję :-)  Piosenka jest cudna, taka perełka!!! Posłuchajcie sami:-)
 Płytę kupiłam używaną na allegro i tylko lekko się zdziwiłam, kiedy przypadkiem odkryłam, że można ją zamówić nową i to za połowę ceny :-))) Płyta jest cudowna! Chociaż pochodzi z 1997 roku, to wciąż zaskakuje doskonałym brzmieniem, aranżacją i świetnymi tekstami.  Dla Tych, którzy mieliby ochotę ją nabyć, a nie chcieliby przepłacać – dzielę się linkiem.
Naprawdę warto zrobić sobie taką małą przyjemność, a potem słuchać, słuchać, słuchać…
Dziś pada śnieg, ale  nawet to mnie nie zniechęci by jutro pojechać na koncert Mietka do Kielc!!! Już jutro…..

niedziela, 8 stycznia 2012

Koncert w Kielach :-)

JEEEEEEEEEEESTTT!!!!Po raz kolejny przekonałam się że „niemożliwe staje się możliwe” o ile coś się w tym kierunku zrobi :-)W każdym razie nie schodzi mi uśmiech z twarzy , bo już wiem, że w następną niedzielę, będę na koncercie w Kielcach i straaaaasznie się z tego cieszę. W dodatku jadę w fajnym towarzystwie, więc będzie super!!! Coś fajnego do posłuchania:-)