czwartek, 27 października 2011

Znaki

Trzeba umieć czytać ZNAKI, trzeba się im uważnie przypatrywać i wyciągać z nich wnioski. Ja mam z tym jeszcze kłopot – doświadczyłam tego na sobie. Zaczęło się od tego, że miałam w niedzielę, jechać z koleżanką na koncert Mietka do Żyrardowa. Jednak w sobotę dowiedziałam się, że z ważnych przyczyn, niestety koleżanka ze mną nie pojedzie. Wieczorem wysłałam 15 emaili i smsów do moich znajomych, z informacją, że mam wolne miejsce w samochodzie i chętnie kogoś zabiorę. Rozdzwoniły się telefony, było dużo dobrych chęci i przeróżne tłumaczenia. Rozumiem, że każdy ma swoje plany i do nikogo nie mam pretensji, ale nie mogłam przeboleć, że nikt się nie zgłosił i jeszcze w niedzielę obdzwoniłam niektóre swoje koleżanki. I znów nikt!
W końcu po wielu namowach wyciągnęłam jedną z koleżanek. Koncert fenomenalny, ale rozpoczął się z opóźnieniem i trwał dosyć długo (dla koleżanki, bo dla mnie mógłby i drugie tyle :-)) W każdym razie kiedy zakończył się koło 22  poszła informacja, że po koncercie Mietek będzie podpisywał płyty – ja się bardzo ucieszyłam, a  moja koleżanka miała potrzebę szybkiego powrotu do domu, bo przecież dzieci trzeba położyć spać.   Krakowskim targiem_ najpierw trochę poczekałyśmy (ja pobiegłam po płytę do samochodu -co prawda bez opakowania, ale oczywiście była w odtwarzaczu), ale po 20 minutach dałam za wygraną i wróciłyśmy do domu. Nie mam do nikogo pretensji, po prostu tak wyszło, ale myślę sobie, źe gdybym umiała czytać ZNAKI, to bez najmniejszych skrupułów pojechałabym sama i miała podpisaną płytę. A tak mam koleżankę zarażoną Mietkowym graniem – jednak  nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło :-))))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz